Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Krośnieńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

SMZK w Bieszczadach

Email Drukuj PDF
(7 głosów, średnia ocena: 5.00 na 5)

 

Godzina 22:00, sobota 6 sierpnia 2011 roku. Właśnie wróciliśmy z wycieczki. Było pięknie. Pod każdym względem. Począwszy od głównego bohatera, którym były Bieszczady, poprzez doborowe towarzystwo uczestniczące w wycieczce oraz profesjonalnych przewodników-gawędziarzy, a kończąc na doskonałej pogodzie.

01 Uczestnicy wycieczki we wnętrzu większego autokaru 02 Drugi z autokarów Wyjechaliśmy wczesnym rankiem. Rzeczone "doborowe towarzystwo", to 73 osoby - członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krośnieńskiej oraz tzw. sympatycy. Dla tak dużej grupy organizatorzy musieli zapewnić aż dwa autokary i włożyli wiele wysiłku w to, by wszystko przebiegało sprawnie, dbając jednocześnie o zadowolenie wszystkich obecnych. Należy podkreślić, że udało im się tego dokonać.

Nasi przewodnicy przez cały dzień raczyli nas perfekcyjnymi merytorycznie opowieściami o odwiedzanych zabytkach, anegdotami o niezwykłych ludziach związanych z Bieszczadami, ciekawostkami geograficzno-przyrodniczymi, przykładami zaskakujących wydarzeń kulturalnych, politycznych, a nawet historyjkami kulinarnymi (wiemy np. gdzie warto kupić najsmaczniejsze owcze sery).

03 Kopuły cerkwi komanieckiej - odbudowane z popiołów Już po ósmej znaleźliśmy się w Komańczy. I tu wzruszenie. Mamy przecież w pamięci poprzedniczkę cerkwi, do której właśnie zmierzamy. Był to doskonale utrzymany zabytek, który 13 września 2006 r. spłonął. Tuż przy drodze z Tylawy do Komańczy, na niewielkim wzgórzu zwanym Pełeszuna Mirka, położona jest cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. Ta, której kolorowe kopuły dostrzegamy, jest efektem intensywnych zabiegów, które doprowadziły do odbudowy cerkwi komanieckiej, konsekrowanej w październiku 2010 roku.

Piękną opowieść o samej cerkwi, o obrzędach prawosławnych, o pisaniu ikon, ofiarował nam Pan Alojzy Cabała.

04 Ikonostas we wnętrzu cerkwi w Komańczy To on uświadomił nam, że do ikony wierni "przytulają się". Te wzruszające i zaskakujące słowa na pewno będą do mnie powracać przy kolejnych spotkaniach z ikonami…

Poprzednia cerkiew w Komańczy wybudowana została w 1802 roku, jako parafialna świątynia grekokatolicka. W roku 1832 ufundowano ikonostas, stanowiący melanż baroku i sztuki ludowej. W kolejnych latach przybyła drewniana dzwonnica wolnostojąca i zakrystia usytuowana na osi cerkwi. Do końca II wojny cerkiew należała do miejscowej parafii unickiej. Od 1963 roku pełni funkcję cerkwi prawosławnej. W kolejnych latach świątynia poddana była pracom zabezpieczającym i remontowym oraz pracom konserwatorskim wnętrza (ikonostas, polichromia ścian, wyposażenie ruchome). Skutkowało to doskonałym utrzymaniem zabytku aż do dnia tragicznego pożaru, z którego uratowano jedynie drewnianą dzwonnicę.

05 Okładka książki dr Zygmunta Rygla Naszym oczom ukazała się cerkiew odbudowana w kształcie sprzed pożaru. A Pan Tadeusz Łopatkiewicz - drugi z naszych przewodników - "obiecał" na pocieszenie, że i ona za 100 lat pokryje się szlachetną patyną czasu…

Z Komańczy udaliśmy się do Majdanu, gdzie czekała na nas miła atrakcja w postaci przejażdżki bieszczadzką wąskotorową kolejką leśną. Jej historię przedstawił nam Pan Andrzej Prugar, prezentując przy tej okazji pracę dr Zygmunta Rygla - "Z dziejów bieszczadzkich kolejek leśnych".

06 Zabytkowy parowóz kolejki bieszczadzkiej - sprawny i ciągle pod parą. Foto: M. Bacher Na stacji zachwyciliśmy się maleńkim parowozem – byli tacy, którzy takie cacko widzieli po raz pierwszy. Jeszcze zanim kolejka ruszyła wysłuchaliśmy opowieści Pana Cabały o „bitwie” o ocalenie wąskotorówki. Jako Wojewódzki Konserwator Zabytków w Krośnie zaprotestował on przeciw rozebraniu torowiska, po wyłączeniu w 1994 r. kolejki z eksploatacji, w celu odzyskania złomu żelaznego i wpisał do rejestru zabytków nieruchomych całość infrastruktury kolejki, wraz z taborem, budynkami stacyjnymi, torowiskami, przepustami i mostami kolejowymi. Akcja początkowo oprotestowana przez różne środowiska, uchroniła kolej wąskotorową w Bieszczadach od demontażu. Kolej, której początki sięgają ostatnich dziesięcioleci XIX wieku, kiedy to stawała się dogodnym środkiem transportu pozyskiwanego w Bieszczadach drewna i powoli otwierała gospodarcze okno na świat tej części Galicji. Pierwszy odcinek torów uruchomiono w 1898 roku z Nowego Łupkowa do Majdanu. I z Majdanu właśnie rozpoczęła się nasza przejażdżka kolejką, ale w kierunku przeciwnym niż Łupków, bo do Przysłupa.

07 Z drogi śledzie, bo Pan PRZEWODNIK jedzie :-) Na przełomie XIX i XX wieku funkcjonowało już kilka odrębnych torowisk, dobudowywano nowe odgałęzienia, część tras po wyeksploatowaniu lasów rozbierano. Do I wojny światowej kolej bieszczadzka kursowała regularnie, zwykle dwa razy dziennie. Po wojnie tabor i torowiska, odbudowane ze zniszczeń wojennych, przejęły Polskie Koleje Państwowe, a od roku 1953 zarządzali kolejką leśnicy.

08 Najpierw powoli jak żółw ociężale, ruszyła maszyna po szynach ospale, szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem i kręci się, kręci się koło za kołem... W czasie II wojny światowej i walk z UPA kolejka została całkowicie zrujnowana. Jednak szybko przystąpiono do jej odbudowy, zakupiono nowy tabor, wybudowano nowe odcinki linii. Kolejką, która początkowo służyła do transportu drewna, od roku 1963 zaczęto przewozić również pasażerów. Niejedna z obecnych na wycieczce osób wspominała swoje młodzieńcze wędrówki po Bieszczadach, których egzotycznym elementem były wyprawy wąskotorówką.
Obecnie kolejka obsługuje wyłącznie ruch turystyczny. A my, po ponad godzinnej podróży w drewnianych wagonikach kolejki, przesiedliśmy się ponownie w autokary, ruszając do Ustrzyk Górnych.

Nasz krótki postój, po pokonaniu serpentyn - Przełęcz Wyżna u stóp Połoniny Wetlińskiej – to chwila na podziwianie przepięknego krajobrazu (już nie tylko poprzez szyby autokaru); "zaprezentowały się" nam obie połoniny – Caryńska i Wetlińska z Rohem, Hnatowym Berdem oraz Smerek. To również okazja do posłuchania opowieści Pana Edwarda Marszałka o kultowych postaciach bieszczadników i o Jerzym Harasimowiczu, twórcy, z którego poezji wywodzi się termin "kraina łagodności", którego strofy "W górach jest wszystko co kocham / Wszystkie wiersze są w bukach (…)” brzmią w sercach chyba wszystkich kochających góry. Po drugiej stronie drogi, przy wejściu na żółty szlak prowadzący na Połoninę, leżą głazy, będące pomnikiem i symbolicznym grobem Harasymowicza. Symbolicznym, bo jego prochy rozsypano nad bieszczadzkimi połoninami.

09 Posileni, ruszamy z Ustrzyk Górnych w dalszą drogę... Jak dotąd – wszystko było dla ducha. Organizatorzy zadbali również o to, co dla ciała - w Ustrzykach Górnych zjedliśmy obiad. Każdy wybierał to, co najbardziej lubi. Może warto wspomnieć, że specjalnymi względami cieszyły się zapiekane pierożki i żurek.

10 Zapierające dech w piersiach piękno - drewniana cerkiew w Równi Posileni, mogliśmy z nową energią udać się w dalszą drogę. Teraz naszym celem była Równia. Ale wcześniej, po drodze, zobaczyliśmy kościół parafialny w Lutowiskach, syciliśmy oczy przecudną panoramą bieszczadzką (punkt widokowy nad Lutowiskami) i zachwycaliśmy się mijanymi cerkwiami drewnianymi, skąpanymi w zieleni - w Smolniku, Czarnej Górnej, Żłobku, Rabem, Hoszowczyku. Aż żal, że doba taka krótka i z braku czasu nie mogliśmy podejść do nich bliżej, dotknąć… Rekompensowali nam to nasi przewodnicy, opowiadając zajmująco o tym, co widzieliśmy. Z pewnością część wycieczkowiczów wróci tam jesienią, by cerkwie te obejrzeć raz jeszcze, ale już w barwach czerwono-złotych, które pojawią się w miejsce soczystej zieleni.

11 Niewielkie wnętrze wypełniło się nagle ludźmi 12 Alojzy Cabała - b. Wojewódzki Konserwator Zabytków w Krośnie - w otoczeniu zasłuchanych uczestników wycieczki W Równi nasza wytrwałość została nagrodzona. Drewniana cerkiew bojkowska, pod wezwaniem Przeświętej Bogarodzicy, którą tam zobaczyliśmy była malownicza i niezwykle piękna. A w osobistym "inwentarzu perełek" piszącej te słowa zajmuje jedno z czołowych miejsc. To cerkiew kopułowa, wzniesiona w 1. poł. XVIII wieku, orientowana, ulokowana na wzniesieniu. Jest budowlą zrębową, trójdzielną, z wnętrzami na planie kwadratu, zwieńczonym kopułami pokrytymi gontem. W latach sześćdziesiątych wpisana została do rejestru zabytków. Nie wszystkie jej losy znamy - do 1951 r. Równia pozostawała poza obszarem PRL. Później, opuszczona przez wysiedlonych ukraińskich mieszkańców, użytkowana była przez Polaków jako magazyn. W 1972 roku przekazana została oficjalnie wiernym kościoła rzymskokatolickiego. Samo wyposażenie cerkiewne – w tym siedemnastowieczny ikonostas i cztery ikony z XVIII wieku, trafiły wcześniej do składnicy muzealnej w Łańcucie. Świątynia w Równi należy do nielicznych zachowanych, na terenie południowo-wschodniej Polski, trójdzielnych cerkwi kopułowych.

13 W cieniu barokowego kościoła w Uhercach Mineralnych Z żalem opuściliśmy to miejsce, by udać się Uherzec Mineralnych - jednej z najstarszych osad w regionie i tam zwiedzić kościół barokowy pw. św. Stanisława. Kościół murowany wzniesiono w układzie symetrycznym, potęgowanym dodatkowo przez symetrię fasady frontowej i dzwonnicy. Wnętrze, o cechach późnego baroku i rokoka zdobiła niegdyś polichromia Antoniego Stroińskiego, przemalowana w 1901 roku przez Jana Tabińskiego. Otoczony został murem obronnym ze strzelnicami (inkastelowany). Na cmentarzu kościelnym zachowały się nagrobki właścicieli ziemskich z okolicznych wsi.

14 Synagoga w Lesku - O jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama nieba (Rdz 28:17) Około 17:00 dotarliśmy do Leska, gdzie chcieliśmy zwiedzić synagogę i dawny zamek Kmitów.

Synagoga wzniesiona została w latach 1626-1654 z otoczaków rzecznych i kamienia z dodatkiem cegły, na miejscu starej bożnicy drewnianej. Kolejne wieki były dla świątyni burzliwe – przebudowano ją, a w czasie II wojny światowej przez została doszczętnie zdewastowana przez Niemców, zawalił się jej dach, następnie poddawana była pracom zabezpieczającym i renowacji. Po remoncie, znalazła tu miejsce Galeria Sztuki Bieszczadzkiej Grupy Twórców, a od 1995 roku również Muzeum Żydów Galicji.

15 Zwiedzanie wnętrza Pan Cabała opowiedział nam o architekturze i historii obiektu. Budynek składa się z jednonawowej sali głównej, z przybudówki na zachodniej ścianie, w której dawniej znajdował się babiniec. Później babiniec przeniesiono na piętro, skąd kobiety miały wgląd na główną salę modlitw. Na frontowym szczycie elewacji znajdują się stiukowe tablice Dekalogu oraz hebrajska inskrypcja: "O jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama nieba"(Rdz 28:17). Wystrój wnętrza nie zachował się do dnia dzisiejszego. Dotrwała jedynie oprawa Aron ha-kodesz, w postaci dwóch kolumn zwieńczonych trójkątnym szczytem. Pośrodku sali pierwotnie stała żeliwna, altanowa bima. Obecnie fragmenty bimy można zobaczyć jako balustrady balkonów domów przy Placu Konstytucji 3 Maja oraz ul.0 Unii Brzeskiej. Zostały wyniesione z synagogi przed 1947 rokiem. Płaszczyzny ścian wnętrza podzielone są dwoma gzymsami działowymi na trzy kondygnacje. Pomiędzy gzymsami znajdują się półkoliste wnęki, mieszczące kiedyś cytaty z Tory.

16 Szesnastowieczny cmentarz żydowski w Lesku Za synagogą, na zalesionym wzgórzu, położony jest kirkut. Wspięliśmy się do niego po wąskich schodach. Tutaj Tadeusz Łopatkiewicz opowiadał nam o cmentarzu, którego najstarszą część, oglądaliśmy właśnie. Zobaczyliśmy macewy wykonane z piaskowca, bez zdobień, z inskrypcjami o prostych, archaicznych literach alfabetu hebrajskiego. Dookoła zarośla, drzewa, zanikające wąskie ścieżki. W tym spokojnym, trochę tajemniczym miejscu mogliśmy pozwolić sobie na kilka chwil zadumy…

Następnie udaliśmy się do zamku leskiego, położonego na wysokiej skarpie nad Sanem. Poniżej przebiegał stary szlak handlowy na Węgry. Budowę zamku rozpoczęto w roku 1538. Początkowo był własnością marszałka wielkiego koronnego Piotra Kmity herbu Szreniawa. Zamek, wielokrotnie przebudowywany, zatracił swój dawny wygląd oraz charakter. Obecnie funkcjonuje jako hotel, otoczony naturalnym parkiem krajobrazowym.

W międzyczasie niektórym z nas udało się posmakować lokalnych wyrobów cukierniczych i wypić kawę, co dodało sił dla sprostania nowemu wyzwaniu – aby zwiedzić ruiny warownego klasztoru karmelitów bosych w Zagórzu, trzeba było wspiąć się na wzgórze Mariemont.

17 Widok ruin klaszoru od południa Klasztor w latach 1700-1730 wzniósł w zakolu Osławy Jan Franciszek Stadnicki, wojewoda wołyński. Przewodnicy opowiadali nam zaskakujące historie o życiu i obyczajach zakonników oraz o samym zespole klasztornym, w skład którego weszły: zbudowany z piaskowca oraz cegły kościół Wniebowzięcia NMP, konwent oraz zabudowania gospodarcze. Wszystko otaczały pięciometrowe mury obronne z reprezentacyjną bramą od strony północnej. Znajdował się tu szpital-przytułek dla 12 weteranów wojennych pochodzenia szlacheckiego, którego pierwszymi mieszkańcami byli żołnierze odsieczy wiedeńskiej 1683 roku.

18 Wnętrze kościoła klasztornego To wszystko możemy sobie już tylko wyobrazić, żałując, że po tym okazałym kiedyś obiekcie, pozostał jedynie ślad, na którym w dodatku potomni usiłują odcisnąć swoje piętno – a to nieudolnie "konserwując", a to profanując własnymi imionami i graffiti.

19 Pozostałości głównej bramy klasztoru - widok z dziedzińca Okres świetności klasztoru trwał do pierwszego rozbioru Polski, kiedy to stał się ostoją konfederatów barskich. Później nastąpił józefinizm i nad konwentem zawisła groźba kasaty. W listopadzie 1822 roku doszło do sprzeczki przeora z jednym z braci, a w jej wyniku - pożaru, który strawił zabudowania klasztorne. Ostatecznie klasztor zniesiony został przez rząd austriacki w 1831 r., zakonnicy przeniesieni do Przeworska i Lwowa, a wyposażenie ruchome ocalałe z pożaru – zdeponowane w kościele w Zagórzu.

20 Syci wrażeń wracamy z ruin klasztoru zagórskiego Wzgórze klasztorne opuszczaliśmy przed wieczorem, wolnym spacerkiem w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Wszyscy zachwycali się nie tylko widokami, zapachem lasu i pól, ale również pogodą, która nas tak przyjemnie zaskoczyła – po całych tygodniach deszczowych nasza wycieczkowa sobota była pełna słońca.

21 Grilowane kiełbaski znikały w tempie prestissimo... W doskonałych nastrojach dojechaliśmy do Sanoka. Tam na campingu Biała Góra był czas na wspomnienia, rozmowy, grillowanie kiełbasek i śpiewy przy ognisku.

Zmierzch i godzina 21:00 wyznaczyły porę wyjazdu do Krosna. Trzeba było się pożegnać.

Program wycieczki był bardzo bogaty i bardzo napięty. Niektórzy z nas – co tu ukrywać – byli nieco zmęczeni bardzo aktywnie spędzonym dniem, a jednocześnie tak zadowoleni, że już próbowali ustalać termin kolejnej podróży.

Zatem – do miłego zobaczenia!

22 Przy ogniu zaś drużyna, gawędę rozpoczyna.... 23 Płonie ognisko i szumią knieje... 24 Jeszcze tu powrócimy...


Cytaty pochodzą z "Vademecum wycieczki krajoznawczej w Bieszczady", przygotowanego dla uczestników przez Tadeusza Łopatkiewicza

Foto: Tadeusz Łopatkiewicz i Małgorzata Bacher (il. 6)


Zobacz szczegółowy program wycieczki >>

Zobacz też galerię fotograficzną z wycieczki >> (tylko dla zalogowanych)

Pobierz "Vademecum..." towarzyszące wycieczce:

Załączniki:
PlikOpisRozmiarOstatnia modyfikacja
Pobierz (Przewodnik_96.pdf)Vademecum.pdfVademecum wycieczki w Bieszczady617 Kb20.08.2011 10:43
 
Autorem tego artykułu jest Małgorzata Bacher

Zobacz inne artykuły tego autora >>

Aby dodawać komentarze musisz się uprzednio zalogować!

Lista artykułów

Nowości

  1. Sprawozdanie Zarządu Oddziału Krakowskiego SMZK za kadencję 2017-2020
  2. Sprawozdanie z działalności Oddziału krakowskiego SMZK w roku 2019 - 30 czerwca 2020
  3. Relacja z wykładu mgra inż. Piotra Korpantego w Oddziale krakowskim SMZK - 3 marca 2020
  4. Zaproszenie na Ogólnopolską Konferencję Naukową
  5. Relacja z wykładu dra Piotra Łopatkiewicza o drewnianej architekturze kościelnej - 13 lutego 2020
  6. Galeria fotograficzna wykładu dra Piotra Łopatkiewicza o drewnianej architekturze kościelnej - 13 lutego 2020
  7. Biogram Profesora Artura Bębna
  8. Plan pracy SMZK w roku 2020
  9. Sprawozdanie z działalności SMZK w roku 2019
  10. Relacja ze Spotkania Noworocznego - 10 stycznia 2020
  11. Tradycyjny "Opłatek" 2020 Oddziału Krakowskiego SMZK - 7 stycznia 2020
  12. Informacja o spotkaniu członków Oddziału wrocławskiego SMZK
  13. "Z Poetą pod rękę..." - relacja z V Konkursu recytatorskiego poezji Jana Zycha - 23 października 2019
  14. Relacja ze Spotkania "Na rodzinnej ziemi - Rymanów 2019" - 21 września 2019
  15. Plan pracy Oddziału krakowskiego SMZK w sezonie 2019/2020
  16. 10 lat witryny internetowej SMZK - 19 lutego 2019
  17. Relacja filmowa z uroczystej LXIII Sesji Rady Miasta Krosna z okazji Jubileuszu 60-lecia SMZK
  18. Relacja filmowa z referatu dr Tadeusza Łopatkiewicza - Prezesa ZG SMZK na uroczystej Sesji Rady Miasta Krosna z okazji Jubileuszu 60-lecia SMZK
  19. Relacja z Jubileuszu 45-lecia oddziału krakowskiego SMZK - 2 października 2018
  20. Relacja z 45. Spotkania "Na rodzinnej ziemi - Zamek Kamieniec 2018" - 23 września 2018
  21. Uroczysta LXIII Sesja Rady Miasta inaugurująca uroczystości jubileuszu 60-lecia SMZK - 22 września 2018
  22. Promocja VIII tomu Studiów krośnieńskich - 22 września 2018
  23. Wernisaż wystawy "Publikacje książkowe członków SMZK" - 22 września 2018
  24. Władze Stowarzyszenia w XVII kadencji (2017-2020)
  25. Archiwum newsletterów
  26. Archiwum Aktualności SMZK
Galeria fotograficzna Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego SMZK - 23 września 2017

Pogoda

Mapa burzowa

Mapa burzowa Polski
kliknij mapę

Prognoza na najbliższe 10 dni >>

Uwaga

Uprzejmie proszę, by wszelkie uwagi dot.
- zawartości witryny,
- zauważonych braków
- pomysłów itp.,
nadsyłać do mnie za pośrednictwem
menu KONTAKT lub na adres
tadeusz@smzk.org

Dziękuję! :-) Administrator witryny


sideBar